poniedziałek, 1 kwietnia 2013

O słodka bezsenności - NejiSasu



  Primo: Witam serdecznie i na wstępie, dziękuję wszystkim za czytanie, komentowanie, nawiedzanie bloga z moją radosną twórczością :"D Dziękuję również, za wszelkie nominację, jest mi bardzo miło, ale nie za bardzo chce mi się ogarniać zasady tego konkursu, więc udziału w nim nie biorę ;) w każdym razie, jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję. 

Secundo: Mech, for ju :"D

  O słodka bezsenności

               Sasuke ze złością skopał z siebie kołdrę. Warknął pod nosem, obrócił na brzuch i ułożył wygodniej poduszkę, przywaliwszy w nią dwa razy pięścią. Mościł się jeszcze przez chwilę, starając się znaleźć dogodniejszą pozycję. Jednakże... Misja zakończyła się niepowodzeniem. Sapnął jeszcze ze dwa razy, przewrócił ponownie na plecy i wbił oczy w sufit. Zdecydowanie czuł się niekomfortowo.

***

               Pierwszy raz, kiedy w jednym łóżku spał z Nejim, był za bardzo wykończony, żeby przejmować się zajmowaniem dogodnej pozycji do snu. Z głową ułożoną na klatce piersiowej Hyuugi zasnął po upływie zaledwie kilku sekund, podczas gdy ręka kochanka delikatnie gładziła go po karku.
               Za drugim razem... No cóż, było nieco gorzej.
               – Nie wierć się – mruknął Neji zaspanym głosem. Od dobrych piętnastu minut Uchiha rzucał się niemiłosiernie po łóżku, najwyraźniej starając znaleźć sobie jakąś dogodną pozycję do spania.
               – To się posuń! – warknął wyraźnie zły Sasuke. Był już bliski tego, żeby razem z poduszką i kocem przenieść się na kanapę. Naprawdę nie był przyzwyczajony do tego, aby spać w jednym łóżku z drugą osobą. Jak nie patrzeć, od zawsze był... Sam. Nawet jako dzieciak, nigdy nie pozwolił sobie na to, żeby na noc wcisnąć się do pokoju rodziców, albo brata. Nie potrzebował tego. – Żeś się rozwalił, jakbyś sam tu był!
               – Ja? – Neji uniósł w końcu głowę, pociągając się na łokciach i łypnął na chłopaka białym okiem.
               – A widzisz tu kogoś jeszcze?
               Hyuuga nie skomentował. Zamiast tego zmierzył ich obecne położenie nieco zaspanym spojrzeniem. Aktualnie znajdował się niemalże na samej krawędzi łóżka, podczas, gdy Sasuke rozpłaszczał się na ponad połowie powierzchni materaca. W końcu wzruszył ramionami i ponownie opadł na poduchy.
               Uchiha wpatrywał się w niego z widoczną złością. Zacisnął usta w wąską kreskę. Po chwili usiadł, stawiając nogi na ziemię i wstał.
               – Gdzie idziesz? – rozległo się niewyraźne mruknięcie Nejiego.
               – Spać – prychnął Sasuke. – Na kanapie, skoro tu nie ma dla mnie miejsca!
               Jednak zanim zdołał postawić choćby jeden krok, który przybliżyłby go do realizacji tego misternego planu, Neji poderwał się na kolana, chwycił go w pasie i po chwili oboje ponownie wylądowali w łóżku. Uchiha wbił złe spojrzenie w figlarnie błyszczące oczy kochanka.  
               – Co ty wyprawiasz? – sapnął, mimowolnie się czerwieniąc.  
               – Cóż... – Hyuuga zawisł nad nim. Jego ciepły oddech połaskotał policzek Sasuke. – Doszedłem do wniosku, że muszę nieco pomóc ci w zasypianiu.
               Usta Uchihy rozciągnęły się w zadowolonym uśmiechu, kiedy w końcu Neji nachylił się do pocałunku.
               Jakiś czas później, a jakże, zasnął. Ciasno wtulony w kochanka.

               ***

               Obrócił się na bok, narzucając poduszkę na głowę. Jednak po chwili musiał ją zrzucić, gdyż stanowczo utrudniała swobodne oddychanie. Zerknął na drugą połowę łóżka. Pustą połowę łóżka.

               ***

               Za trzecim razem był wcięty.
               Właściwie, to słabo pamiętał, jak w ogóle znaleźli się w domu. Właściwie, to słabo pamiętał CAŁY wieczór. W każdym razie, w jakiś magiczny sposób przetransportowali się do mieszkania. W równie magiczny sposób dotarli do łóżka, w międzyczasie pozbywając się z siebie większości ubrań.
               – Poczekaj na mnie chwilę – szepnął Neji, odrywając się od jego ust i wstał, aby udać się po coś do łazienki.
               – Nigdzie się nie wybieram – zapewnił gorąco Sasuke, wyciągając się wygodnie na łóżku.
               No nie przewidział jedynie wycieczki do krainy snów.

               ***

               Sfrustrowany usiadł w końcu na łóżku.
               – No nie zasnę – warknął zły, tarmosząc się za włosy. To było nawet fascynujące, że po tylu latach samotności, tak szybko przywyknął do obecności drugiego człowieka w łóżku. No i nie tylko w łóżku - w całej tej cholernej codzienności, która bez Nejiego jakoś dawała mu się we znaki bardziej niż zwykle.
               Jęknął, opadając na poduszki. No nie zaśnie! Do jasnej, ciasnej, nie zaśnie, bez tego głupiego Hyuugi przy boku, który teraz szlaja się cholera wie gdzie, wykonując kolejną upierdliwą misje. I nie wiadomo kiedy wróci.
               – Chcę spaaać – jęknął sfrustrowany, naciągając na siebie kołdrę.
               – Ululać? – rozległ się rozbawiony głos.
               Świruję przez to wszystko, pomyślał i wychylił się spod przykrycia.
               Neji. Przy drzwiach stał Neji. Jego Neji. Stał i się cieszył. I wyglądał jak najbardziej realnie. Więc Sasuke mógł zaryzykować stwierdzenie, że jednak nie ma właśnie dziwnych omamów wzrokowych spowodowanych niedospaniem.
               – Poproszę – odpowiedział, uśmiechając się delikatnie.
                Może nie zasnął szybko - w końcu nejiowe metody usypiania były dosyć... Czasochłonne - ale był jak najbardziej zadowolony z takiego obrotu spraw.